Dariusz Kwiatkowski

doradca restrukturyzacyjny
radca prawny

Zakorzeniony w biznesie licencjonowany doradca restrukturyzacyjny i radca prawny. Doświadczenie zdobywał przy największej restrukturyzacji budowlanej grupy kapitałowej notowanej na warszawskiej giełdzie papierów wartościowych. Skutecznie zrestrukturyzował warszawskiego dewelopera będąc wiceprezesem zarządu. Zasiadał w licznych radach nadzorczych spółek kapitałowych.
[Więcej >>>]

Im dłużej trwa pandemia koronawirusa, tym bardziej widoczne stają się jej ekonomiczne skutki. Do pełnego krajobrazu zniszczeń, jakie w gospodarcze poczynił nowy wirus brakuje jeszcze wielu elementów, jednak już teraz jest jasne, że mierzymy się – i najpewniej jeszcze przed długi czas będziemy się mierzyć – z najpoważniejszym co najmniej od ponad dekady załamaniem. Nie oznacza to jednak, że wszelkie zdarzenia rodzące różnorodne konsekwencje prawne z okresu sprzed pandemii odeszły w zapomnienie – wręcz przeciwnie, a zwłaszcza członkowie zarządu spółek powinni pamiętać chociażby o możliwości poniesienia osobistej odpowiedzialności. W tym zaś obszarze – jak się okazuje – trzeba sięgnąć pamięcią jeszcze przed rok 2016.

Ustawodawca lubi zmiany 

Jak wiadomo częste zmiany przepisów prawa są wręcz znakiem rozpoznawczym polskiego – i niestety nie tylko – ustawodawcy. Pomijając fakt, że nadmiar prawa trudno uznać za pozytywną cechę jakiegokolwiek systemu normatywnego, jasne jest, że częste nowelizacje przepisów oraz wprowadzanie w życie nowych ustaw i rozporządzeń, poważnie utrudniają proces stosowania prawa. Nie inaczej jest w przypadku zasad ponoszenia osobistej odpowiedzialności członków zarządu za zobowiązania prowadzonych przez nich spółek. Oczywiście zarówno na gruncie cywilnoprawnym, jak i podatkowym poniesienie tego rodzaju odpowiedzialności może wiązać się z bardzo poważnymi konsekwencjami. W końcu zdecydowana większość spółek prowadzi działalność naprawdę na dużą skalę. 

W każdym razie w perspektywie częstych zmian prawa, dla członków zarządów spółek istotna jest data 1 stycznia 2016 r. – wtedy w życie weszło Prawo restrukturyzacyjne, które w poważny sposób wpłynęło także na kształt Prawa upadłościowego. W przypadku spraw dotyczących osobistej odpowiedzialności członków zarządu za długi spółki, oznaczało to wręcz kopernikański przewrót. Stąd do dziś jedną z ważniejszych kwestii w tego typu postępowaniach jest określenie, jakie stan prawny powinien znaleźć zastosowanie do rozstrzygnięcia kwestii zawisłych przed sądem. O jakich więc zmianach mowa?

Stare sprawy łatwiej załatwić

Otóż do 31 grudnia 2015 roku przepis regulujący omawiane tu zasady odpowiedzialności członków zarządu w ogóle nie odnosił się do kwestii zależności pomiędzy omawianą tu odpowiedzialnością członków zarządu, a ich winą w spowodowaniu szkody związanej z niezłożeniem w odpowiednim czasie wniosku o ogłoszenie upadłości. W związku z tym z literalnego brzmienia przepisów można było wnioskować, iż tego rodzaju wina nie ma znaczenia. Jednak zarówno doktryna, jak i orzecznictwo najczęściej przyjmowały inną optykę. Wychodząc z założenia, że koncepcja winy leży u podstaw cywilistycznych zasad odpowiedzialności odszkodowawczej, przyjmowano, iż także w tego rodzaju przypadkach powód ma obowiązek jej wykazania pozwanym członkom zarządu.

Jednak 1 stycznia 2016 roku stan ten uległ – na pozór – niewielkiej zmianie. Ustawodawca dodał do omówionego powyżej przepisu Prawa upadłościowego odnoszący się do członków zarządu sformułowanie „chyba, że nie ponoszą winy”. W wyniku tej operacji wprowadzono do polskiego systemu prawa domniemanie winy członków zarządu w spowodowaniu szkody wynikającej z niełożenia wniosku o upadłość spółki. To zaś zupełnie zmieniło optykę prowadzenia tego rodzaju spraw. 

W wyniku tej zmiany to już nie na powodzie spoczywa obowiązek wykazania winy członkom zarządu, ale to oni muszą wykazać – oczywiście o ile mieli zamiar uwolnić się od konieczności spłaty długów spółki – że jej nie ponoszą. Poza tym wówczas ustawodawca wprowadził domniemanie, zgodnie z którym szkoda spowodowana niezłożeniem wniosku o upadłość obejmuje wysokość niezaspokojonych wierzytelności. To zaś zdecydowanie ułatwia wierzycielom spółki dochodzenie swoich praw. Problem polega jednak na tym, czy na przedstawione tu rozwiązania stosuje się także wobec wydarzeń sprzed 1 stycznia 2016 roku?

Na szczęście dla członków zarządu w judykaturze na tak postawiony problem odpowiedziano przecząco. Co prawda tego rodzaju wyroków, jak na razie, nie zapadło zbyt wiele, jednak wydaje się, że w przypadku dalszego wpływu spraw sprzed noweli znajdzie zastosowanie stara, prawnicza zasada: prawo nie może działać wstecz

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: +48 600 325 275e-mail: biuro@kosmal-kwiatkowski.pl

Ze względu na trwającą pandemię koronawirusa właściwie wszystkie reguły – w tym prawne – rządzące naszym codziennym życiem zmieniają się, jak w kalejdoskopie. Sam przebieg pandemii, zwłaszcza jej rozprzestrzenianie się, czy zmierzanie do „przesilenia” mającego zwiastować początek końca masowego zagrożenia zakażeniem, jest – jak się okazuje – niezwykle trudny do oszacowania. To zaś nie pozwala na optymalne zaplanowanie działań zmierzających do ratowania przedsiębiorstw, czy też określenie podstaw do ogłoszenie ich upadłości – w końcu prowadzący własną działalność gospodarczą ciągle nie znają odpowiedzi na podstawowe pytanie: jak długo jeszcze będą trwać ograniczenia? Z drugiej jednak strony, jak wiadomo, ze złożeniem wniosku o ogłoszenie upadłości firmy wiążą się bardzo poważne konsekwencje. Wśród najlepiej znanych, negatywnych skutków zaniedbania zarządu w terminowym złożeniu tegoż wniosku, znajduje się możliwość poniesienia przez jego członków osobistej odpowiedzialności za zobowiązania spółki. Okazuje się, że – przynajmniej na czas epidemii – ustawodawca znacznie zmodyfikował zasady mające zastosowanie w tego rodzaju sprawach. W jaki sposób?

Z wnioskiem o upadłość nie trzeba się spieszyć

Zgodnie z aktualnymi przepisami „tarczy antykryzysowej” – a więc w ich brzmieniu nadanym przez nowelę z 18 kwietnia br. – zmianie uległy zasadny odnoszące się do obowiązku złożenia wniosku o ogłoszenie upadłości. W pierwszym rzędzie prawodawca odwołał się do przepisu art. 21 Prawa upadłościowego, zgodnie z którym dłużnik – a w przypadku, gdy jest nim osoba prawna lub inna jednostka organizacyjna jej „zarządcy” – ma obowiązek złożyć wniosek o ogłoszenie upadłości w ciągu trzydziestu dni od dnia, w którym wystąpiła podstawa do jej ogłoszenia, a więc niewypłacalność. 

Jednak w myśl „tarczy antykryzysowej” w obecnej sytuacji termin ten nie rozpoczyna się, rozpoczęty ulega przerwaniu, a po ustaniu stanu epidemii biegnie on na nowo.  Ustawodawca stawia dwa warunki do skorzystania z tej możliwości: podstawa do ogłoszenia upadłości powstała w okresie obowiązywania stanu zagrożenia epidemicznego lub stanu epidemii, a jednocześnie stan niewypłacalności powstał z powodu COVID-19. Mówiąc prościej, zarząd nie musi składać wniosku o ogłoszenie upadłości wówczas, gdy firma stała się niewypłacalna z powodu trwającej pandemii. Warto w tym miejscu zasygnalizować, że w „tarczy antykryzysowej” wprowadzono domniemanie, zgodnie z którym zakłada się, że stan niewypłacalności powstał z powodu COVID-19, jeżeli doszło do niego w czasie obowiązywania stanu zagrożenia epidemicznego lub stanu epidemii. 

Zarząd (na razie) nie zapłaci długów spółki

Nie ma wątpliwości, że obowiązek złożenia w odpowiednim terminie wniosku o ogłoszenie upadłości przez członków zarządu wynika w pierwszej kolejności z przytoczonego powyżej przepisu Prawa upadłościowego. Z obowiązkiem tym wiąże się szereg niezwykle doniosłych konsekwencji – zwłaszcza w obszarze możliwości zobowiązania członków zarządu do pokrycia zobowiązań spółki z ich majątku osobistego. Perspektywa ta może dotyczyć zarówno zobowiązań cywilnoprawnych, jak i podatkowych. W każdym z tych przypadków jednym z podstawowych sposobów uwolnienia się członków zarządu od osobistej odpowiedzialności jest wykazanie, że we właściwym czasie złożono wniosek o ogłoszenie upadłości. 

Termin na złożenie wniosku o ogłoszenie upadłości jest zawieszony. w okresie pandemii.

W tym obszarze również dokonano pewnych zmian. Otóż w „tarczy antykryzysowej” ustawodawca zdecydował, że w każdym przypadku, gdy termin na złożenie wniosku o ogłoszenie upadłości jest określany na podstawie Prawa upadłościowego, podlega on stosownemu wydłużeniu. Obliczanie okresu tego „wydłużenia” dokonuje się biorąc pod uwagę dzień złożenia przedmiotowego wniosku oraz dzień, w którym na mocy przepisów „tarczy antykryzysowej” wniosek ten powinien zostać złożony. W każdym razie jasne jest, że dopóki trwa stan epidemii członkowie zarządu nie muszą martwić się, że przekroczą termin na złożenie wniosku o upadłość, który następnie pozwoli im uniknąć osobistej odpowiedzialności za długi. Aczkolwiek po zakończeniu tego stanu należy rozpocząć analizy, których celem będzie udzielenie odpowiedzi na pytanie, czy nie zachodzą podstawy do rozpoczęcia restrukturyzacji lub upadłości. Od trafności postawionej diagnozy może zależeć los nie tylko firmy, ale również osobistych majątków osób zarządzających nią. 

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: +48 600 325 275e-mail: biuro@kosmal-kwiatkowski.pl

Klient udając się po poradę do prawnika najczęściej nie oczekuje przedstawienia – nie raz skomplikowanej – teorii związanej z funkcjonowaniem danej instytucji prawnej, ale chce prostych odpowiedzi na stawiane przez siebie pytania, często sprowadzające się do jednego fundamentalnego: w jaki sposób dochodzić swoich praw? Podobnie jest w przypadku wierzycieli spółek, którym nie udało się wyegzekwować przysługujących im należności bezpośrednio od danej osoby prawnej. Wówczas pozostaje właściwie jedynie pozwanie członków zarządu. Jak tego dokonać? W kilku słowach postaram się odpowiedzieć na to pytanie. 

Ocena istnienia przesłanek ustawowych

Oczywiście przed skierowaniem jakiegokolwiek powództwa ważna jest ocena szans powodzenia procesu. W przypadku chęci wyegzekwowania długów spółki od członków jej zarządu, najważniejszą kwestią jest wykazanie, że egzekucja wierzytelności z majątku spółki okazała się bezskuteczna, a jednocześnie członkowie zarządu nie uczynili nic, aby uwolnić się od tej odpowiedzialności – np. poprzez zgłoszenie na czas wniosku o otwarcie restrukturyzacji lub ogłoszenie upadłości.

W praktyce oznacza to przede wszystkim brak możliwości żądania spłaty zadłużenia spółki od członków jej zarządu, bez wcześniejszej próby egzekucji wobec samej spółki. Stąd najpierw należy – oczywiście o ile nie uda się załatwić sprawy polubownie – skierować pozew przeciwko spółce reprezentowanej przez członków zarządu. Na pierwszy rzut oka wydawać by się mogło, że różnica jest niewielka, jednak ma zasadnicze znaczenie. Pomyłka w tym względzie wiąże się z porażką całej procedury.

W przypadku – przynajmniej wstępnej oceny zasadności roszczenia – można przystąpić do konstrukcji samego pozwu. W tym obszarze najważniejsze jest ustalenie adresu zamieszkania członka zarządu, tak aby móc skutecznie doręczyć pozew. Niestety skierowanie go na adres spółki, zwłaszcza gdy chce się pozwać członka zarządu niepełniącego już swojej funkcji, może okazać się niewystarczające. Ustalenie adresu zamieszkania przyszłego pozwanego jest tym istotniejsze, że zależy od niego również właściwość miejscowa sądu. Ta będzie determinowana także wysokością żądanego roszczenia. Należy pamiętać, że stosownie do obowiązujących przepisów Kodeksu postępowania cywilnego sąd okręgowy rozpoznaje roszczenia majątkowe o wysokości powyżej 75 tys. złotych – poniżej tej sumy sprawa znajdzie się w sądzie rejonowym. 

Przy dobrych dowodach można sprawnie poprowadzić proces

Sama sprawność postępowania i szanse na jego skuteczność zależą w pierwszym rzędzie od dowodów posiadanych przez powoda. Podstawową sprawą jest wykazanie, że egzekucja prowadzona wobec danej spółki okazała się bezskuteczna. W tym celu orzecznictwo najczęściej poleca przedstawić odpis postanowienia komornika o umorzeniu egzekucji, np. z powodu braku majątku potrzebnego do zaspokojenia danego roszczenia. Oczywiście nie jest to dowód wyłączny – z resztą w polskich realiach ustawodawca nie przewidział żadnego zamkniętego katalogu dowodów – jednak inicjujący postępowanie musi wykazać, że wcześniej podjął próbę przymusowej egzekucji długów od spółki.

Należy spodziewać się, że pozwany członek zarządu nie przyjmie bezkrytycznie zarzutów stawianych przez powoda i podejmie obronę. Najczęściej spotyka się wskazywanie, że zgłoszono wniosek o ogłoszenie upadłości spółki lub wszczęcie wobec niej postępowania restrukturyzacyjnego. W tym obszarze trzeba pamiętać, iż wniosek ten musi zostać złożony w „odpowiednim czasie”, co z kolei pozwala na stosunkowo łatwe podjęcie polemiki z tezami dowodowymi wysuwanymi przez członka zarządu. W przypadku ich obalenia kolejnym argumentem za oddaleniem powództwa przeważnie jest brak winy w niełożeniu wniosku „upadłościowego” lub „restrukturyzacyjnego”. Co do tego należy pamiętać, że usprawiedliwieniem dla członka zarządu mogą być tylko okoliczności o charakterze obiektywnym, a więc np. ciężka choroba, czy klęska żywiołowa. 

Jak widać ostateczny wynik sprawy zależy od wielu czynników. Jednak bardzo często o sukcesie decyduje właściwie przygotowanie się do sprawy – w tym zgromadzenie odpowiednich dowodów – oraz przeciwdziałanie ewentualnym próbą spowolnienia biegu postępowania. 

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: +48 600 325 275e-mail: biuro@kosmal-kwiatkowski.pl

Istotą spółek kapitałowych – a więc spółki akcyjnej i z ograniczoną odpowiedzialnością – jest ich daleko posunięta odrębność od samych wspólników. Cecha ta decyduje jednocześnie o dużej atrakcyjności prowadzenia działalności gospodarczej właśnie w takiej formie prawnej, gdyż dzięki temu ryzyko osobiste samych prowadzących biznes, czy nim zarządzających jest ograniczone do minimum. Nie oznacza to jednak, że nie ma go wcale. Powinni sobie zdawać z tego sprawę zwłaszcza członkowie zarządu, którzy w wielu przypadkach mogą zostać zobligowani do regulowania zadłużenia spółki z własnego majątku. Także tych zobowiązań, które powstały już po ogłoszeniu upadłości.

Modelowy przykład odpowiedzialności – spółka z o.o.

Spośród spółek kapitałowych największą popularnością, zwłaszcza w przypadku prowadzenia biznesu na stosunkowo niewielką skalę, cieszy się spółka z ograniczoną odpowiedzialnością. Wynika to przede wszystkim z faktu, iż koszty jej założenia oraz funkcjonowania są stosunkowo niewielkie. Popularność spółki z o.o. przekłada się na to, iż w wielu przypadkach może ona posłużyć za modelowy przykład funkcjonowania wielu instytucji obrotu korporacyjnego – w tym odpowiedzialności członka (członków) zarządu za zobowiązania osoby prawnej.

Kodeks spółek handlowych w sposób rozbudowany reguluje kwestie odpowiedzialności cywilnoprawnej członków zarządu spółki z o.o., stawiając na pierwszym miejscu potrzebę jak najszerszego zabezpieczenia interesów majątkowych wierzycieli spółki. W związku z tym, jeżeli egzekucja przeciwko spółce okaże się bezskuteczna, członkowie zarządu odpowiadają solidarnie za jej zobowiązania.

Jednocześnie ustawodawca pozostawił osobom pełniącym funkcje w zarządzie dwie możliwości uwolnienia się o tej odpowiedzialności, po pierwsze: złożenie we właściwym czasie wniosku o ogłoszenie upadłości lub otwarcie postępowania restrukturyzacyjnego albo zatwierdzenie układu w postępowaniu w przedmiocie zatwierdzenia układu. Po drugie wykazanie, że niezłożenie takiego wniosku nie wynikało z winy członka zarządu. W tej ostatniej możliwości mieści się także udowodnienie, że pomimo niezgłoszenia wniosku o ogłoszenie upadłości oraz niewydania postanowienia o otwarciu postępowania restrukturyzacyjnego albo niezatwierdzenia układu w postępowaniu w przedmiocie zatwierdzenia układu wierzyciel nie poniósł szkody.

Upadłość nie oznacza końca problemów

Niestety sam fakt ogłoszenia upadłości spółki nie musi oznaczać końca kłopotów. Potwierdza to chociażby najnowsze orzecznictwo Sądu Najwyższego, który w uchwale składu trzech sędziów z 30 stycznia 2019 roku, sygn. akt III CZP 78/18 stwierdził, iż członek zarządu ponosi odpowiedzialność za zobowiązania spółki z ograniczoną odpowiedzialnością powstałe po złożeniu wniosku o ogłoszenie upadłości, w tym również za koszty sądowe zasądzone w sprawie prowadzonej przeciwko syndykowi, jeżeli pozostają w związku ze stosunkiem prawnym istniejącym w chwili złożenia wniosku o ogłoszenie upadłości.

Mówiąc inaczej istnieje możliwość obciążenia członka zarządu także kosztami postępowania upadłościowego. W pewnym sensie jest to uchwała przełomowa. Do tej pory co prawda przyjmowano, że samo ogłoszenie upadłości nie rozwiązuje problemu odpowiedzialności członka zarządu. Oczywiście rzeczywiście może okazać się, że po upadłości spółki powstaną wierzytelności wynikające ze stosunków prawnych nawiązanych przed ogłoszeniem. Stąd nie ma podstaw, aby w takich sytuacjach członek zarządu mógł się uwolnić od swojej odpowiedzialności.

2Jednak do tej pory nie pojawiało się przekonanie, że członek zarządu może zostać zobowiązany także do ponoszenia – nawet części – kosztów sądowych. Co prawda Sąd Najwyższy przesądził w sentencji swojej uchwały, że koszty te mogą dotyczyć tylko tych kosztów, które dotyczą działalności syndyka w zakresie tych stosunków prawnych, które wyniknęły przed ogłoszeniem upadłości. Nie zmienia to jednak faktu, że same finansowe skutki takiego obciążenia będą większą, niż w przypadku odpowiedzialności tylko za same zobowiązania. To z kolei powinno stanowić przestrogę dla członków wszystkich zarządów spółek.

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: +48 600 325 275e-mail: biuro@kosmal-kwiatkowski.pl

Trudno pociągać do odpowiedzialności osoby, które nie mają wpływu na bieg swoich spraw. Na szczęście z takiego samego założenia wychodzi ustawodawca, także regulując odpowiedzialność członków zarządu spółek kapitałowych. Za dobry przykład takiej sytuacji może posłużyć wpływ prowadzenia egzekucji przez zarząd przymusowy przedsiębiorstwem bądź jego sprzedaż na zakres odpowiedzialności osób pełniących funkcję w zarządzie spółki z ograniczoną odpowiedzialnością. 

Odpowiedzialność członków zarządu nie w każdym przypadku

Zgodnie z Kodeksem spółek handlowych członkowie zarządu spółki z ograniczoną odpowiedzialnością nie ponoszą odpowiedzialności  za niezłożenie wniosku o ogłoszenie upadłości w czasie, gdy prowadzona jest – na podstawie przepisów Kodeksu postępowania cywilnego – egzekucja przez zarząd przymusowy albo przez sprzedaż przedsiębiorstwa.

Jednak skorzystanie z tego wyjątku możliwe jest tylko wówczas, gdy obowiązek złożenia wniosku o ogłoszenie upadłości powstał w czasie prowadzenia egzekucji. Wyjątek ten został wprowadzony do KSH wraz z wejściem życie Prawa restrukturyzacyjnego 1 stycznia 2016 roku. I to przede wszystkim konieczność zapewnienia zgodności pomiędzy zasadami odpowiedzialności członków zarządu za zobowiązania spółki a rozwiązaniami restrukturyzacyjnymi.

W pewien sposób oczywiste jest, że skoro wprowadzenie zarządu przymusowego bądź dokonanie sprzedaży przedsiębiorstwa uniemożliwia dotychczasowym członkom zarządu skuteczne złożenie wniosku o upadłość. Wynika to z faktu, iż po prostu są oni pozbawieni możliwości kierowania sprawami spółki z ograniczoną odpowiedzialnością, a ich rolę przejmuje zarządca przymusowy. 

W tym kontekście należy pamiętać, że powyższe regulacje nie uchylają odpowiedzialności członków zarządu za zobowiązania spółki z o.o., stanowią jedynie jedną z przesłanek umożliwiających uchylenie się od jej poniesienia, a więc w praktyce konieczności spłaty zobowiązań osoby prawnej.

Komentatorzy Kodeksu spółek handlowych najczęściej podnoszą, iż sprzedaż przedsiębiorstwa lub objęcie go zarządem przymusowym jest specyficznym przypadkiem braku winy członka zarządu w niezgłoszeniu wniosku o ogłoszenie upadłości we właściwym terminie bądź niepodjęciu działań restrukturyzacyjnych. W każdym razie, aby dobrze zrozumieć treść tej przesłanki konieczne jest odwołanie się do odpowiednich przepisów Kodeksu postępowania cywilnego.  

Instytucja zarządu przymusowego i sprzedaży przedsiębiorstwa

Zarówno zarząd przymusowy, jak i sprzedaż przedsiębiorstwa są rozwiązaniami stosowanymi w egzekucji. Jednocześnie tego tupu formy egzekucji mogą być stosowane jedynie wobec przedsiębiorców. Jednak ograniczenie to w żaden sposób nie dotyczy wierzyciela egzekwującego, przez co nie musi nim być przedsiębiorcą. Oczywiście o podjęciu tego typu – bądź co bądź – bardzo drastycznych środków egzekucji ma prawo zdecydować jednie sąd.

Działa on tylko na wniosek złożony przez wierzyciela. W przypadku przymusowego zarządu przedsiębiorstwem w takim wniosku należy dokładnie określić przedsiębiorstwo bądź jego część oraz dołączyć do niego informację komornika o wszystkich postępowaniach egzekucyjnych prowadzonych przeciwko dłużnikowi z mienia wchodzącego w skład przedsiębiorstwa. 

Oczywiście tego typu wniosek musi zostać skierowany do sądu właściwego, którym jest sąd, w którego okręgu znajduje się siedziba przedsiębiorstwa. Natomiast w przypadku, gdy taka siedziba znajduje się w obszarze właściwości kilku sądów – wybór należy do samego wierzyciela. Po ustanowieniu przez sąd zarządcy przymusowego, wszystkie czynności prawne dokonane przez dotychczasowego właściciela są nieważne. Warto wskazać, iż funkcję takiego zarządcy mogą spełniać jedynie osoby posiadające licencję doradcy restrukturyzacyjnego

Podobne zasady dotyczą egzekucji przez sprzedaż przedsiębiorstwa, tym bardziej, iż przed jej przeprowadzeniem konieczne jest ustanowienie zarządcy przymusowego. Ponadto postanowienie o wszczęciu egzekucji sąd przesyła do sądu właściwego do prowadzenia księgi wieczystej dla nieruchomości wchodzącej w skład przedsiębiorstwa lub gospodarstwa rolnego. Sąd właściwy do prowadzenia księgi wieczystej z urzędu dokonuje wpisu o wszczęciu egzekucji albo składa postanowienie do zbioru dokumentów. 

Oczywiście powyższe rozwiązania mogą ustrzec członków zarządu spółki z ograniczoną odpowiedzialnością przed koniecznością uregulowania zobowiązań tej osoby prawnej z własnego majątku. Jednak nie mają oni praktycznie żadnego wypływu na to, czy takie środki egzekucji zostaną zastosowane – stąd w tym względzie są oni zdani na przebieg postępowania, a zwłaszcza decyzje wierzyciela. 

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: +48 600 325 275e-mail: biuro@kosmal-kwiatkowski.pl